Nie jest tajemnicą, że w wielu przypadkach wynagrodzenie danego delikwenta zależy od wyników jego pracy. W przypadku zarządzający funduszami inwestycyjnymi fundusz motywacyjny zależy od osiąganych wyników inwestycyjnych. W kontekście zysków dla klientów to dobre rozwiązanie.

Fundusz motywacyjny powinien być obecny wszędzie tam, gdzie wynik danego projektu zależy od osobistego zaangażowania danej osoby. Wtedy właśnie istotna jest motywacja, a jak wiadomo pieniądze bywają dobrym motywatorem. Piszę – bywają – ponieważ na pewnym etapie mogą przestać. Kiedy? Gdy frustracja zainteresowanego sięga zenitu. Gdy zainteresowany wykazuje się już ponadprzeciętnym majątkiem i dodatkowy pieniądz nie zrobi na nim wrażenia. No ale to raczej rzadsza niż częstsza sytuacja…

W każdym razie prowizja za wynik funduszu to dobry motywator. Najczęściej jest uzależniona od wyniku funduszu na tle konkurencji. I to w danej kategorii. Na przykład w sekcji funduszy inwestycyjnych. Dany zarządzający może mieć wynik roczny +15%, a inny w tej samej konkurencji osiągać +5%. Różnica spora. Nagroda dla lepszego i jej brak dla słabszego zawodnika.

Fundusz motywacyjny może być mniej skuteczny w sytuacji, kiedy podstawowa pensja jest duża. Albo kiedy udział dodatkowej premii w całości zarobków jest znikomy. Pracownikowi może wtedy po prostu się nie chcieć dawać z siebie więcej, jeżeli będzie z tego miał tylko grosiki.

Ciekawe, że w całej branży finansowo – inwestycyjne, a więc w nie tylko w zarządzaniu aktywami, ale również w działalności maklerskiej, venture capital, M&A, wszędzie tam obowiązują premie. Za dobry wynik, za dobry deal, za istotny wkład w sukces przedsiębiorstwa. Osobiście pochwalam :) Może i mi kiedyś coś skapnie….

Leave a Reply